Dziennikarz Republiki wraca do sprawy sprzed lat. "Do mojego domu weszli agenci CBA"

Dodano:
Funkcjonariusze CBA, zdjęcie ilustracyjne Źródło: PAP / Grzegorz Michałowski
Dziś obchodzimy piątą, okrągłą rocznicę, kiedy do mojego domu weszli agenci CBA – przypomniał Sławomir Jastrzębowski, dziennikarz TV Republika.

W obszernym wpisie na platformie X Sławomir Jastrzębowski, były redaktor naczelny "Super Expressu", a dziś dziennikarz związany z Telewizją Republika, a także publicysta tygodnika "Do Rzeczy", postanowił wrócić do sprawy z czerwca 2021 r.

"Dzień dobry. Gdyby słyszeli Państwo o godzinie 6:00 syreny, to dziś obchodzimy piątą, okrągłą rocznicę, kiedy do mojego domu weszli agenci CBA od Mariusza Kamińskiego (PiS) i mnie okradli. Ukradli mi sprzęt wart 40 tysięcy złotych i do tej pory nie oddali komputera, iPada i telefonu wartych ponad 20 tysięcy, w sumie moich prywatnych, z moim archiwum. Weszli na polecenie prokuratury – którą też rządził PiS – łamiąc tajemnicę dziennikarską i po prostu – z mojego punktu widzenia – kradnąc wartościowe, potrzebne mi do pracy i codziennego funkcjonowania rzeczy" – napisał.

Jastrzębowski: Przez 5 lat nikt mnie nie przesłuchał

"Pan oficer CBA (rozwiązać tę hołotę) w obecności mojej rodziny i mojego adwokata kontaktował się z prokuratorkiem, który powiedział, że jeśli nie podam hasła do komputera i telefonu Apple, to zabiorą komputer mojej córki, a jak podam, to nie zabiorą. Nie podałem i zabrali. Takie tam gestapowskie metody prokuratury za czasów PiS-u. Oczywiście pan prokurator być może szkolony na książkach o Dzierżyńskim teoretycznie niczego nie ukradł (choć myślę, że ukradł, sprzedał i przepił), bo uraczył mnie rok temu pismem, że sprzęt czeka na specjalistę, który ma złamać hasło. Ponieważ formację CBA oceniam, jako formację umiarkowanych przygłupów, to może to potrwać jeszcze kilka dekad. W sumie dzięki wizycie CBA w ciągu jednego dnia musiałem wydać na telefony i komputery dla rodziny i siebie z 25 tysięcy" – poinformował Jastrzębowski.

"W sprawie, która posłużyła im za pretekst, żeby zdobyć mój sprzęt, przez 5 lat nikt mnie nie przesłuchał i nie postawił zarzutów, a ja nie mam pojęcia co to za sprawa, w ogóle nie wiem o co chodzi. Cóż. Z dużą uwagą słucham przedstawicieli PiS krytykujących obecnie rządzącą bandę za łamanie prawa, no i przyznaję, że PiS ma rację. Życzę Państwu pięknego dnia. Może zrobić jakąś imprezę i zaprosić złodziejaszków?" – zakończył.

Być może sprawa była powiązana z przeszukaniem w warszawskim biurze R4S, agencji PR byłego rzecznika PiS Adama Hofmana, w której jednym z partnerów był też Jastrzębowski. CBA interesowało się umowami R4S zawartymi w 2016 r. m.in. z państwowym holdingiem Grupa Azoty. Jednak wówczas Jastrzębowski nie był związany z agencją. W kwietniu 2021 r. poinformował, że po trzech latach odchodzi z R4S Consulting i zapowiedział, że wraca do mediów.

Źródło: X
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...